Playlista

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Rozdział 1 "Happiness"


Każdy normalny człowiek piątkowy, deszczowy wieczór spędza ze znajomymi przy ciepłym kominku. Ale nie ja! Ja oczywiście zasiedziałam się w księgarni czytając książkę. Było już
późno. Szybko zabrałam płaszcz oraz torbę na ramię i popędziłam do wyjścia. Biegłam do taksówki najszybciej jak mogłam, ale to nic nie dało. Taksówka odjechała a kierowca dał mi się we znaki, że nie zamierza wracać. Kiedy rozglądałam się za inną nagle dwa pojazdy mignęły mi przed oczami sprzedając tym samym szybki prysznic. Widząc, iż droga jest pusta postanowiłam ruszyć w jakimkolwiek kierunku. Szłam dosyć długo a nogi zaczynały mnie już boleć. Nagle moim oczom ukazał się niezbyt duży biały dom z niską werandą.
Stwierdziłam, że nie ma sensu iść dalej, a ja też musiałam się przecież przespać. W domu było ciemno. Jedynie mały pokoik niedaleko wejścia był oświetlony. Zadzwoniłam do drzwi.
Pierwszy...cisza, drugi...cisza, trzeci i otworzyła mi je wysoka o ciemno-brązowych włosach kobieta. Jej twarz była rozpromieniona mimo takiej pogody. Patrzyła na mnie z troską
i zmartwieniem. Zasygnalizowała ręką, iż mogę wejść do środka. Po zdjęciu butów i powieszeniu płaszcza opowiedziałam jej całą historię. Zrobiła mi ciepłej herbaty. Powiedziała, że
jest już zmęczona i pójdzie się położyć. Kiedy zasnęła wyłączyłam telewizor i z drobnego pokoiku przeniosłam się do salonu. Usiadłam na beżowej zamszowej sofie biorąc do ręki
pierwszą lepszą książkę. Mówiłam już jak bardzo lubię czytać?. Zaczytałam się, ale nagle usłyszałam jak ktoś uchyla klamkę od drzwi. Do przed pokoju wszedł wysoki chłopak
o brązowych włosach i jasnej karnacji. Zdjął swoją przemoczoną kurtkę dżinsową oraz buty i od razu skierował się w stronę pokoiku, w którym spała kobieta.
Uchylił lekko drzwi. Widział, że śpi i spoglądał na nią z troską, jakby mówiąc "kocham cię". Wszedł do kuchni by napić się wody, a następnie skierował się w stronę salonu gdzie
zobaczył mnie. Usiadł obok po czym opowiedziałam mu jak się tu znalazłam. Zauważył, że jest mi zimno otulając natychmiast kocem. W chwilę później nie spostrzegłam kiedy
zasnęłam. Moja głowa upadła na kolana chłopaka po czym on cicho zachichotał. Podniósł ją delikatnie kładąc na aksamitnej poduszce. A sam położył się na fotelu obok.
Rankiem obudziła mnie kobieta zapraszając do stołu.
-A tak w ogóle, jak ci na imię dziecko?-spytała z promiennym uśmiechem na twarzy.
-Nazywam się Vanessa Harrison - oznajmiłam oddając uśmiech- a pani?
-Pattie- odpowiedziała- Pattie Mallette.
Nagle do pomieszczenia a konkretniej kuchni wszedł ten chłopak.
-A ja jestem Justin-dodał.
-Miło mi cię poznać-wstałam podając mu dłoń, lecz on zbliżył się i mocno mnie uścisnął.
-Mnie również.- powiedział, a w jego głosie można było usłyszeć zadowolenie.
Justin zaprosił mnie do siebie, ponieważ jego mama chciała posprzątać. Ruszyliśmy prosto na górę po dębowych schodach. Doszliśmy do drzwi a on wprowadził mnie do środka.
Usiedliśmy na łóżku. Znowu utonęłam w jego przecudnych szklistych jasno-niebieskich oczach. Po chwili przypomniałam sobie, że nie mam przy sobie żadnych rzeczy do ubrania ( poza luźną niebieską bluzką i krótkimi czarnymi spodenkami, które miałam w torbie), ani do mycia, kompletnie nic.
-Posłuchaj ja przejdę się do jakiegoś sklepu z ciuchami i kosmetykami jaki jest w pobliżu-oznajmiłam.
Chłopak pokręcił przecząco głową.
-Nie ma mowy- zaprotestował- nie znasz wcale tej okolicy i jeszcze na dodatek znowu mogłabyś się zgubić- tłumaczył- ja z tobą pojadę, wezmę tylko kluczyki, okey?
-Okey- zgodziłam się nie robiąc większych problemów.
Wziął kluczyki, ja tylko torbę, ponieważ płaszcz był mi nie potrzebny. Była dziś wyjątkowo piękna pogoda. Pożegnał się z mamą czule ją tuląc. Zamknął za sobą drzwi.
Przeszliśmy przez furtkę i wsiedliśmy do samochodu. Odjechaliśmy z podjazdu. Dotarliśmy pod centrum handlowe i wjechaliśmy na parking. W centrum zwiedziliśmy mnóstwo sklepów.
Kupiłam sobie wystarczająco dużo ciuchów z resztą Justin też nabył całkiem niezłą koszulę, czarne rurki i szary kapelusz. Następnie poszliśmy drogerii. Kupiłam sobie szczoteczkę do zębów, zestaw gumek i wsuwek do włosów, szczotkę oraz tusz do rzęs. Po skończonych zakupach ok. 17 poszliśmy na parking.
-Skoczę tylko do bankomatu- oznajmił, ciepło się do mnie uśmiechając.
-Okey- dodałam odwzajemniając uśmiech.
Zniknął z mojego zasięgu wzroku. Zaczynało się ściemniać. Nagle usłyszałam szczekanie psa. Nie czekając aż zwierze ukaże się moim oczom zaczęłam biec, ile tylko miałam sił w nogach.
Gdy przestałam go słyszeć znajdowałam się obok jakiegoś starego bloku. Zorientowałam się, że znów się zgubiłam. Usiadłam na schodkach przed wejściem i zaczęłam płakać. Siedziałam tak
dłuższą chwilę. Kiedy nagle poczułam rękę chwytającą moje ramię przestraszyłam się. Zorientowałam się, że nie ma się czego bać. Poczułam ciepły oddech na swoim karku i lekki zapach perfum.
Gdy delikatny pocałunek spoczął na mym policzku domyśliłam się, że to Justin. Szukał mnie. Na samą tę myśl na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Chłopak otarł kciukiem mój mokry od płaczu policzek i przykrył mnie swoją kurtką. Uwielbiałam ten zapach. Jego zapach. Znaliśmy się zaledwie dwa dni a już byliśmy sobie tak blisko.
-Nic ci nie jest?- zapytał. W jego głosie można było usłyszeć troskę. Nie mogę w to uwierzyć jak bardzo jest idealny.
Pokręciłam przecząco głową.
-Nie-oznajmiłam- tylko trochę zmarzłam.
-Chodź wrócimy już do domu.
Wstał następnie podając mi rękę.
-Wskakuj na barana-zaproponował.
-Dobra-zgodziłam się, a co, po ucieczce przed psem trochę bolą mnie nogi.
Dotarliśmy do samochodu. Usiadłam na miejsce pasażera, a Justin za kierownicą. W rytm piosenki Skyfall powoli odpłynęłam do krainy Morfeusza. Kiedy byliśmy na miejscu chłopak nie chciał mnie budzić więc wziął delikatnie na ręce i zaniósł do domu. Położył mnie ostrożnie na łóżku- w swoim pokoju- i poszedł do łazienki. Kiedy z niej wyszedł trochę się przebudziłam, ale udawałam, że dalej śpię, obserwując poczynania chłopaka. Zdjął z siebie spodnie oraz t-shirt i zostając w samych bokserkach położył się obok mnie. Kiedy objął mnie ramieniem domyślił się, że nie śpię bo trochę się spięłam. Pocałował mnie czule w szyję.
-Dobranoc-wyszeptał tuż przy moim uchu i pocałował w policzek.
-Dobranoc- dodałam odwzajemniając całus i spokojnie odpłynęłam w krainę snu. W objęciach Justina czułam się bezpiecznie, bardziej niż gdziekolwiek. 





hejhej ♥
przepraszam, że tak długo to trwało ale miałam blokadę i musiałam przemyśleć parę spraw( takich trochę bez sensu) ale wreszcie jest! :) wiem, że nie jest powalający ale no cóż to moje pierwsze opowiadanie i staram się. Jeśli chodzi o kontakt to jeśli ktoś to w ogóle czyta i che być powiadamiany o rozdziałach lub o coś spytać zapraszam na gg - 13390662 ;) lub TT (twitter) ;33 miło by było zobaczyć chociaż  od 2 do 5 komów pod rozdziałem ale to tylko moje marzenia bo tyle osób nawet tego nie czyta.
No to, do następnego! :**